czwartek, 21 stycznia 2016

Piętnaście

No i piętnastka dosyć szybko ^^ 

Piętnaście.

Kiedy napisałam do Geo byłam bardzo podekscytowana. Przecież chłopcy mogą
stać się sławni i pokazać wszystkim ludziom, że jednak potrafią robić coś pożytecznego. Przecież nie raz słyszałam, jak Bill śpiewa. Ma wspaniały głos. Tom idealnie gra na gitarze, ile razy udało mu się doprowadzić mnie do snu przez zwykłe brzdękanie. Georga słyszałam jak stroił swój bas. Też nieźle rwie te struny. Tom też coś mówił o Gustavie, że nawet on nie pogardzi jego pomocą co do perkusji. Stworzyć ten zespół i wygrać konkurs to dla nich pestka. Chętnie im w tym pomogę.
- Kiedy jest ten w Hamburgu? - przerwał Tom 
- Piątego grudnia - odparł Bill
- Za trzy dni - westchnął Dredziarz - Nie wiem czy zdążymy się ogarnąć z instrumentami, piosenkami i w ogóle..
- Dacie radę. Co to dla bliźniaków Kaulitz. - prychnęłam 
Tom odwrócił się do mnie i pokazał mi swój język. Również to zrobiłam, w odpowiedzi tylko się zaśmiał. 
Ja na prawdę nie mam nic przeciwko temu konkursowi ani nic. Jestem pewien, że z
związanymi rękami go wygramy. No ale kurde, mamy trzy dni na zorganizowanie zespołu, piosenek i formy dojazdu do domu kultury. Przecież bębny Gusa trzeba dowieźć, wzmacniacze do naszych gitar, Billa stojak do mikrofonu.. To nie jest tak hop-siup żeby tam pojechać. Co to, to nie. Chciałbym być sławny, jeździć w tournee po świecie, poznawać nowych ludzi, zarabiać szmal forsy i nie być całkowicie zależnym od mamy i jej pieniędzy. Ale z drugiej strony wiodę spokojne życie, mam szkołę do skończenia, w chuj kasy, co prawda od mamy, ale mam. Mieszkam w domu z bliźniakiem, mam przyjaciół i dziewczynę, oceny są w miarę poprawione.. Znam trzy języki - angielski, trochę polski i niemiecki. No wiadomo, niemiecki - ojczysty, ale znam. Dogadać to się za granicą dogadam z każdym. O, nawet po francusku umiem powiedzieć.. Chwila, co to było.. Aa, już pamiętam! "Où sont les meilleures putes?" (Gdzie są najlepsze dziwki?) Nauczyłem się jakieś dwa lata temu, kiedy podszedł do mnie jakiś Francuz pod wieczór. Przetłumaczył to Bill, oczywiście, najpierw śmiejąc się jak idiota. 
Do domu została nam jakaś godzina drogi. Geo powiedział, że jego bas stoi w salonie
bliźniaków. Napisał mi też, że Gustav pojechał do siebie po perkusję. No i świetnie! Ja to jednak jestem genialna. Co oni beze mnie zrobią? Kiedyś mnie zabraknie, a oni normalnie zginą. 
Zamknęłam oczy i oparłam się o szybę. Spojrzałam poza nią, było już ciemno i oprócz prószącego śniegu nie widziałam nic. Nagle poczułam, jak mój telefon zaczął wibrować. Mama.
- No? - odebrałam.
- No hej córcia, cały weekend się nie odzywałaś. Co tam? Już wracacie? 
- Tak, za jakąś godzinę powinniśmy być w Hamburgu. - odparłam
- Misiaczku, wiesz... Pogrzeb już był.. - zaczęła temat
- Wiem - szepnęłam - Nie przypominaj mi o śmierci Marty. Dla mnie to tragedia.
- Nie byłaś na pogrzebie.
- Nie chciałam. Dobra mamo, pogadamy w domu. Do zobaczenia!
I rozłączyłam się.
Ile razy mam powtarzać, że jeśli osoba która zmarła była mi bardzo bliska to nie pójdę na pogrzeb? Nie ma sensu żegnać się z kimś, kto umarł, bo po co? Będzie z nami zawsze, w naszym sercu. Przecież kiedyś wszyscy będziemy równo pod ziemią i spotkamy się gdzieś wysoko w górze. 
Ale kiedy dorwę tego debila, który ją zabił, rozszarpię go. Normalnie go zabiję! Zastanawiam się, kto to taki cwany. Przecież nigdy wcześniej nic takiego nie miało miejsca. Bynajmniej tak myślę, jestem tu zaledwie od końca sierpnia. 
Odchodząc od tego durnego tematu, chciałabym wybrać się na wymianę krajową. Chodzić do szkoły w Londynie, Warszawie czy Moskwie - marzenie. Poznać kultury, języki.. To super sprawa! Człowiek uczy się całe życie, a jeśli robi to fizycznie i psychicznie, są jeszcze lepsze efekty. Może po rosyjsku się nie dogadam, ale niemiecki i angielski mam w małym paluszku. Szkoda, że dopiero w 3 gimnazjum będę mogła pojechać na jakąś wymianę.
Zastanawiałem się, dlaczego Roxen tak ucichła. Może znowu myśli o wypadku z Martą?
To na prawdę przykra sytuacja. Wiem, co czuje. Może tego nie przeżyłem, ale wyobrażam sobie to, w jakim jest stanie psychicznym. A może po prostu jest zmęczona podróżą? Już teraz do końca roku szkolnego nie jadę nigdzie. NIGDZIE. Nauka, nauka, nauka. Kiedy dojdę przynajmniej do średniej 4.5 to sobie odpuszczę. Skończę te pierdolone gimnazjum i mam spokój. Chcę widzieć minę dyrektora jak zobaczy mnie na liście absolwentów. Mnie i Billa, oczywiście. A Flag wyjdzie ta ogromna żyła na czole, która jest skutkiem zmieszanych emocji. Zawsze tak ma kiedy ja i Bill mamy lepsze dni a z naszych tekstów śmieje się cała klasa. Lecą typowe teksty "Za drzwi", "Do dyrektora" i "Do pedagoga". Normalka. 
- Ej, a my mamy lekcje zrobione? Bo dzisiaj to najchętniej poszedłbym się wykąpać i od razu spać. Jestem padnięty - odezwał się Czarny
- Nie pamiętam, czy odrabiałem zadania domowe. Chuj z tym, najwyżej się zrobi po przyjeździe. - odpowiedziałem
- Ej Tom, ile byłeś z Jess? - wtrącił Bill
- Nie wiem, dwa dni?  - prychnąłem
- A z Patricią? 
- Trzy? Cztery miesiące? Jakoś tak - westchnąłem
- Jestem ciekaw co u niej - Bill zamyślił się
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Lepiej skup się na drodze a nie na tej siksie. 
- Ty przynajmniej miałeś dziewczynę - Bill uniósł brew - Ja ze swoją zerwałem 100 lat temu.
- Ale miałeś z kim zerwać - odgryzłem się.
- Ja też miałam tylko jednego chłopaka - wtrąciła Roxen.
Spojrzałem na nią zapewne z miną debila. Jak to? Śliczna, mądra, rozsądna... I tylko jeden się połasił? Nie wierzę.
- A tak serio? 
- Ja mówię poważnie.. - opuściła wzrok - Miał na imię Gastrom i był starszy o rok. Był, bo skończyło się szybciej niż zaczęło. Ja tak bardzo się w nim zakochałam, on we mnie, ale coś zepsuło to uczucie. Sama nie wiem, co to było.
- Chodziłaś z kolesiem co miał na imię Gastrom? - wybuchnąłem śmiechem - Ja pierdole! 
- Śmiej się, ale to moja pierwsza miłość, szczęśliwa miłość - uśmiechnęła się lekko - To, że się spieprzyła, nie ma znaczenia. Ważne, że ją przyjął, a nie odrzucił.
- Nasza miłość też się spełniła, wiesz? - burknąłem
- Wiem, i kocham cię najbardziej na świecie.
- Ja ciebie też, myszko.

---

Bill wysadził mnie pod domem razem z moją torbą. Weszłam do środka i przywitałam się z mamą.
Wytłumaczyłam jej, że chcę zrobić lekcje, iść się wykąpać i spać, bo jestem padnięta. 
Napisałam do Gabi żeby podała mi tematy z niemieckiego, matmy i fizyki. Resztę sobie daruję. Podała mi też strony notatek które mam przepisać pod tematami. Wyrobiłam się w pół godziny. Uszykowałam się do kąpieli, a później spokojnie zanurzyłam się w wannie pełnej ciepłej wody. O tak, najlepsze, co może mi się przytrafić dzisiejszego wieczoru. 
Plecy strasznie mnie bolą, powinnam przejść się do tego masażysty co mi mama o nim opowiadała. Poza tym byłam spocona, dzięki tej kąpieli poczułam się lżejsza. Wszystkie złe myśli odpłynęły wraz z innymi nieczystościami i czułam się wolna. Ja chcę już wakacje. Mam dosyć tej głupiej szkoły, pani Flag, nauki.. I mamy tak mało czasu dla siebie z Tomem. Po szkole mamy praktycznie dwie godziny zanim się ściemni. Po ciemku Tom nie puści mnie samej do domu, jeśli jestem u nich. Musi więc marnować paliwo od samochodu i czas, bo autem jest szybciej. A ja zaś żałuję, że musi to robić. Czuję się odrzucona, czuję się jak ofiara. Może on tak na prawdę myśli sobie "Boże, ale ona mnie wkurwia, weź se kup auto i sobie jeździj ok?". Może tak nie jest, sama nie wiem. Źle czuję się z faktem, że musi mnie odwozić kiedy jest ciemno. Mógłby mnie po prostu odprowadzić, ale z kolei ja nie chcę się martwić o niego czy czasem nie napotkał jakiegoś gangu czy coś w tym stylu. Najlepiej jest w lato - długie dni, ciepło, super, więcej ludzi na dworze co najmniej do 2 w nocy, zero szkoły i zadań domowych. Wszystko na lajcie. A tak to dupa blada, bo trzeba być w domu wcześnie żeby zrobić lekcje, pouczyć się i mieć czas dla siebie. Tak.. Kitowo. 
Obiecałem sobie, że poprawię te oceny żeby mieć średnią 4.5 i zrobię to!
Wszedłem na dziennik, patrzę - 3.9. Do 4.5 już niedługo! Więc jeśli wezmę się za naukę to mam szansę kopnąć nauczycieli w dupy i pokazać im fuck'a. Ja nie dam rady? Wszyscy tak mówili! Flag przy całej klasie wiele razy mnie gnoiła, że jestem debilem i nic w życiu nie osiągnę. Gówno prawda, bo umiem więcej niż ona. Stary babsztyl. Pomyśleć, że jest moją wychowawczynią. Ughh.. 
Wiem, że nie mam już 13 lat i nie powiem mamie, że chcę nowy rower czy mp3. Sam sobie mogę coś kupić i nie muszę na to zasługiwać. Ale chcę ukończyć to gimnazjum i odegrać się na nauczycielach. Jestem pełnoletni, kasę mam, nie jestem jakimś ćpunem, a to że sąsiedzi mnie nie trawią jest moim problemem, nikogo innego. W sumie to jestem idealny, tylko oni to stare próchna i nie wiedzą, co tracą.
I jeśli Bóg pozwoli, to chciałbym się Roxen oświadczyć. W końcu mam już prawie 19 lat, kocham ją, ona kocha mnie, to już raczej na poważnie.. Chcę skorzystać z tego, że jestem jej drugim w życiu chłopakiem. Mieć żonę w wieku 21 czy 22 lat to żaden wstyd, tym bardziej, jeśli miałbym spędzić życie z Roxen. Za nią to był w ogień poszedł, życie oddał. Kocham ją, po prostu ją kocham.
Dochodzi dwudziesta.. Lekcje mam porobione, jutro szczęśliwy numerek więc nie będę się uczyć. To co wiem zupełnie mi wystarcza. Czyli, cały wieczór mam wolny. Byleby jutro wstać. Jeśli nie wstanę to się zabiję. Nie dość, że szczęśliwy numerek mam dopiero drugi raz w tym roku, to jeszcze miałbym nie skorzystać? Haha, niedoczekanie. 
Po kąpieli udałam się jeszcze po miskę płatków czekoladowych z mlekiem i wróciłam
do pokoju. Kiedy zjadłam kolację, odłożyłam miskę na półkę i zgasiłam światło. W ostatniej chwili, pół przytomna sprawdziłam telefon. 10 nieodebranych połączeń. Od: Nieznany.
- Świetnie - powiedziałam do siebie - Wal się. Będziesz chciał, zadzwonisz jeszcze raz.
Nastawiłam budzik na 7 rano i zamknęłam oczy. Nareszcie, moja poduszka, moja pościel, mój dom, mój pokój. Zasnęłam w mgnieniu oka.
Bill już dawno się położył, Gustav zasnął przy stole w kuchni, Georg przysnął
na fotelu w nienaturalnej pozycji.. Wygląda na to, że dzisiaj nocują o nas. Mi to pasi, jeśli będą zajmować mało miejsca niech zostaną na dłużej. 
Ja w tym czasie oglądałem jakiś horror. Byłem zmęczony, ale nie chciało mi się iść na górę. Dawno wykąpany, najedzony i w ogóle.. Chyba prześpię się tutaj, na kanapie. Tak, to zdecydowanie dobry pomysł.

---

* Wstałem normalnie, wyspany i gotowy na szkołę. Wyszedłem bez Billa, on jeszcze się szykował. Dziwne, ale miałem ochotę przejść się do budy na pieszo. Więc poszedłem. Na miejscu nikt się na mnie nie gapił, ani nic. W pewnym momencie poczułem się jak na haju. Twarze innych zaczęły mi się rozmazywać. Sięgnąłem do kieszeni w poszukiwaniu jakiejś chusteczki. Zamiast tego znalazłem spluwę.. Nie dużą, nie małą. W sam raz. Nie wiedzieć czemu znalazłem się na boisku za szkołą, i wtedy pojawiła się Roxen. Mówiła coś do mnie, chyba płakała. Byłem na nią wściekły, ale płakałem. Dlaczego? Sam nie wiem. I nagle nacisnąłem spust. Ona upadła.. Wszyscy zaczęli krzyczeć..*

---

- O kurwa! - szybko podniosłem się. 
Spojrzałem na telefon - 1 w nocy. Rzuciłem okiem na Geo i Gusa. Spali jak zabici. Jak oni mogą?
Dlaczego mnie się to śniło? To niby miało przedstawiać śmierć Marty? Ale dlaczego ja miałem zabić? Chwila..... Skoro ja byłem "zabójcą" a Roxen moją "ofiarą" to czyli zabójca musiał kochać się w Marcie a ona w nim, skoro padło na nią... To zaczyna układać się w całość.. Niestety G2 nie wiedzieli, kto zabił blondi. W szkole się dowiem.
Albo po prostu jestem idiotą i ten sen to był czysty przypadek. Czysty, najczystszy przypadek. Albo nie. To się okaże! 

sobota, 16 stycznia 2016

Czternaście

Bardzo przepraszam za moją nieobecność! To się raczej nie powtórzy. Chciałabym uczcić pamięć dwóch osób, które zmarły niedawno.
David Bowie ⚠ 10.01.2016
Alan Rickman ⚠ 14.01.2016
Spoczywajcie w spokoju. Pierdol się, nowotworze.
---


Na śniadanie zeszliśmy w wyjątkowo dobrych humorach. Wiadomo, jaki jest tego powód.. Dziś jemy wszyscy razem. Ja, Bill, Tom, Amber oraz państwo Trumper. Nie ma to jak zjeść tak prosty posiłek w takim bogatym domu - kanapki z makrelą w pomidorach. Tak pyszne, że w 10 minut talerz był pusty. Dziś niedziela, wracamy do domu. Ten pobyt w Berlinie wyszedł mi na dobre. Niedługo ferie świąteczne.. I Boże Narodzenie! Prezenty, Wigilia, potrawy, spotkania z rodziną.. Piękne to jest! Najgorsze jest to, że chyba na Wigilię wracamy do Munichu, do babci i dziadka.. Kocham ich, ale jednak wolałabym zostać tutaj. Blisko Toma, blisko Gabi.. Mam skończone 15 lat więc chyba już mogę zostać sama w domu na kilka dni, co nie? Co się może stać? Ehh...
           O tak.. Dziś wszystko na luzie. Świat ma żywsze barwy, życie nagle jakieś takie milsze.. Tego mi brakowało, zwłaszcza z tą wyjątkową. Najważniejsze, że Roxen się podobało. Starałem się być delikatny i chyba mi się udało. Po prostu brakuje mi słów. Bill się chyba kapnął, o co chodzi.. Nie jestem pewny, bo nie patrzy mi w oczy.. Kurwa, wystarczy jedno spojrzenie żebym wiedział! Ale nie, wyczuł, że ja wyczułem, że on wyczuł ( XD ) ale mimo tego w oczy mi nie spojrzy, palant! I oni mi wmawiają, że jest moim bliźniakiem. Kocham go, serio, ale czasem w to wątpię.
Roxen wybrała się z Amber na spacer, ja z Billem mieliśmy ojcu pomóc przy samochodzie. Za to mama, z tego co się dowiedziałem, jak co niedzielę wybrała się na zakupy. Ale będzie krzyk, jak tylko Amber wróci i się kapnie, że mama jej nie wzięła.. Chyba się poryczę ze śmiechu.
        Zdziwiło mnie to, że młoda zaproponowała mi wspólny spacer. Bałam się, że zacznie mnie szantażować, żebym zostawiła Toma w spokoju, ale nie. Pokazała mi sklep muzyczny i swoją szkołę oraz nakarmiłyśmy kilka gołębi. Była.. Zupełnie inna. Normalna, spokojna i przyjazna nastolatka, która ma bogatych rodziców i może mieć wszystko.. A w domu? Wstrętna, durna, prosta blondynka! Dlaczego ma dwie maski? Dlaczego pokazuje tylko jedną? Nie rozumiem jej zachowania. Dla mnie to nienormalne.
Wracając do tematu świąt.. W tym roku chciałabym dostać jakąś śliczną bluzkę. O psa się już nie proszę, czekam aż moja stara misia zdechnie.. Biedna sunia, męczy się ze ślepotą i utratą słuchu od dwóch lat. Mama powiedziała, że nie może tak cierpieć i że ją uśpimy, a wtedy pomyślimy nad nowym zwierzątkiem, jeśli będę chciała. Zobaczymy.
Od razu po śniadaniu udałem się do pokoju, żeby się spakować. Jak mnie się nie chce wracać do Hamburga! Najchętniej bym tu został, ale przecież nie zostawię szkoły, ani Roxen, ani G2! Może kiedyś tu wrócę, ale nie wiem, kiedy. To tylko kwestia czasu.
No i do tego dochodzi pogrzeb. Georg napisał mi, że cała nasza szkoła na nim była, no prawie cała. To było piękne pożegnanie, według niego. Nienawidzę pogrzebów. Najchętniej zabiłbym się, żeby nie słyszeć o śmierci. Kogokolwiek - rodziny, przyjaciół, jakiegoś znanego wokalisty czy aktora.
Ale mam dla kogo żyć, jak na razie. Jest Bill, najbliższa mi osoba, jest Roxen - miłość mojego życia, G2 - przyjaciele od serca, rodzice.. Eh.
Krótko po odejściu Toma od stołu ja też poszłam się spakować. Tak bardzo podobał mi się ten wyjazd! Szkoda, że weekend ma tylko trzy dni. Mógłby mieć trzy tygodnie!
Teraz powrót do nauki, szkoła, wczesne wstawanie.. A nie, czekaj! Od środy są wolne aż do Sylwestra i 2.01 idziemy do szkoły! No na całe szczęście, już te dwa dni dam radę. Uf!
- Roxen? - zaczął Tom - Co byś zrobiła, gdybym umarł?
- Co ty pieprzysz? Też bym umarła! Zabiła się, cokolwiek ! Byle z tobą - podbiegłam i przytuliłam go - Nigdy mnie nie zostawiaj. Obiecaj, że zawsze będziesz przy mnie.
- Obiecuję, kotku. Obiecuję - ucałował mnie w czoło.
Dochodziła godzina 2 po południu, czas było się zbierać. Zdecydowaliśmy, że na obiad wjedziemy do KFC albo do Mc'a. Od czasu do czasu kilka cheeseburgerów nikomu nie zaszkodzi, prawda?
- Co chcesz? - zagadał Tom
- Małą colę, trzy cheeseburgery i średnie frytki.
Otworzył usta i spojrzał na mnie jak na wariatkę.
- No co? Głodna jestem!
- Okej, okej - zaśmiał się i z szokiem w głosie zamówił to, o co go poprosiłam.
W drodze do domu zjadłam jednego burgera i frytki. Postanowiłam, że resztę zostawię na później, bo więcej możemy się nie zatrzymać.
Nagle w radiu usłyszałam reklamę.
- Podgłośnij! - krzyknęłam do Toma, który obżerał się czwartą paczką frytek.
- Masz talent? Masz pasję? Świetnie! To konkurs stworzony dla ciebie! Szukamy młodych talentów! Stwórz grupę z minimum trzema osobami i zgłoś się na casting! Zapraszamy, 01.12 Berlin centrum handlowe, 05.12 Hamburg dom kultury, 07.12 Magdeburg club MovieBovie ! Powodzenia!
- O ja cię! - zaśmiałam się - Chłopcy, co wy na to?
- Ty nawet śpiewać nie umiesz - parsknął Bill
- Nie chodzi o mnie! Hello, ty grasz na gitarach każdego rodzaju i w ogóle na różnych instrumentach, Bill ty umiesz śpiewać, z tego co wiem Gustav nieźle gra na perkusji, a Georg wymiata na basie.
- Już nad tym myśleliśmy, żeby założyć zespół, ale Tom się nie zgodził - warknął Bill - Musielibyśmy spróbować, wtedy dopiero można zacząć działać.
- No to świetnie! Napiszę Geo żeby miał ze sobą swój bas a Gus żeby miał bębny. Weźmiemy jakąś piosenkę którą zna cała wasza czwórka i ją zagracie! Przecież możecie zostać sławni!
Hmmm, Roxen dobrze gada. Śmigać na gitarze, stojąc przed tłumem małolat z odsłoniętymi cyckami? Bosko! Piszę się!
- Wszystko ładnie i pięknie, ale - zacząłem - Nie mamy menagera.
- Chwilowo mogę być nim ja - zaproponowała - Później jak się rozpędzicie to ktoś doświadczony się znajdzie!
- Podoba mi się - Czarny się uśmiechnął
- Mi też- dodałem
- OK, to ja piszę do Geo! Tom, przestań się obżerać tymi frytkami!

piątek, 25 grudnia 2015

Trzynaście

                             Chciałam jak najszybciej znaleźć się w klubie i nie myśleć o śmierci mojej najlepszej przyjaciółki. Nie mogę pogodzić się z tym, że już więcej z nią nie porozmawiam. Tragedia.
Wsiadłam ostrożnie i z gracją do samochodu i zapięłam pas. Tom usiadł za kierownicą i również założył pas, po czym odpalił auto.
- Jesteś pewna tej imprezy?  - westchnął.
- Jak nigdy dotąd. - odparłam pewnie.
Ruszył samochodem w stronę centrum.
Jestem bardzo podniecona tą sytuacją, ponieważ to moja pierwsza impreza w życiu. Mam zamiar troszkę wypić i się wybawić na całego. Co najważniejsze - Tom będzie przy mnie.
                 Oczywiście że chciałem się wyluzować i podobał mi się pomysł z imprezą, ale martwię się o Roxen. Jak ludzie sobie wypiją potrafią być bardzo niebezpieczni, a ona ma dopiero 15 lat. Jak ktoś będzie ją chciał skrzywdzić, osobiście wyrwę mu jaja.
Tym bardziej, że to najpopularniejszy klub w mieście. Mnóstwo pedofilstwa się tu kręci i tylko czekają na takie śliczne małolaty jak ona. Trzeba się skupić i mieć na oku tylko i wyłącznie ją.
Zaparkowałem pod klubem i gdy tylko otworzyłem drzwi, dźwięk muzyki dobiegł do moich uszu. O tak, dawno tego nie czułem. Tej adrenaliny i chęci napizgania się w cztery dupy tak, że rano zbieraliby mnie z posadzki. Ale nie mogę, dziś najważniejsza jest Roxen.
                           Kiedy tylko zostawiliśmy kurtki w szatni poszliśmy bawić się na parkiet. Wpuścili mnie bez problemu, Tom tak nawciskał ochroniarzowi że wpuścił mnie bez żadnego "ale". Tom zamówił mi słabego drinka i kręciłam się z kieliszkiem w dłoni. Tom był chyba w swoim żywiole. Dawno nie widział żadnego clubu, bo w Hamburgu takich lokalów jest strasznie mało.Chyba, że wyrywa się beze mnie. To już byłaby zupełnie inna sprawa.
Po jednym drinku przyszedł kolejny, a później następne trzy. Bawiliśmy się do upadłego, nareszcie Tom się do mnie odezwał.
- Idę na fajkę, zaraz wracam. Bądź pod telefonem, w razie co.
- Okej, czekam.
Kiedy odszedł, DJ zmienił piosenkę. Techno. Przy nim mogę się bawić nawet sama. Po pięciu minutach doczepił się do mnie jakiś chłopak. Miał około 25 lat, wysoki brunet.. Trochę niższy od Toma.
- Hej ślicznotko, zatańczysz? - zagadał
- Czemu nie - uśmiechnęłam się słodko.
Wyciągnął mnie na parkiet i zaczęliśmy się bawić.
- Przyszłaś sama? - nie dał mi dojść do słowa - Jak ci na imię?
- Roxen - odparłam i chciałam dodać, że jestem tu z chłopakiem, ale mi nie dał
- Śliczne imię, słonko. Powiedz.. Nie potrzebujesz może kasy?
- Potrzebuję, jak każda dziewczyna w moim wieku, a dlaczego pan pyta?
- Oh, co ty! Mów mi Peter. A więc, nie chciałabyś może zarobić?
- A ma pan jakąś ciekawą pracę?
- Praca to to może nie jest, ale ja nie mam partnerki, a pieniędzy mi nie brakuje... Strażniczki lasu biorą tyle szmalu że niedługo poszedł bym z torbami..
- Pan mi oferuje, żebym się z panem przespała?
- A co, nie podobam ci się? - objął mnie w pasie i zsunął dłonie na moje pośladki. Nadepnęłam go na stopę.
- Sorry, ale nie - odwróciłam się na pięcie i już miałam odchodzić, kiedy złapał mnie za nadgarstek
- Masz pecha, bo idziesz ze mną! - wrzasnął i zacisnął dłoń mocniej, prowadząc mnie na korytarz.
Po jednym papierosie przyszedł drugi, a później dwa następne. Nie mogłem się
uspokoić, nie podobała mi się za bardzo ta impreza. Nie mam już 15 lat, takie cluby już mnie nie podniecają... Nie chciało mi się za bardzo ruszać, noc jak na tę porę roku była dosyć ciepła. Ale coś ukuło mnie w serce... Jakby Roxen mnie potrzebowała. Dla pewności chciałem to sprawdzić.
Już kiedy stanąłem w drzwiach zobaczyłem jakiegoś faceta ciągnącego ją do jednego z pokoików "usług". CHOLERA!
Biegiem ruszyłem za nim. Drzwi się dobrze nie zamknęły a doskonale słyszałem jej krzyki. Wparowałem tam tak szybko, że o mało drzwi z zawiasów nie wypadły.
- Spierdalaj! - krzyknąłem do obcego kolesia - Ogłuchłeś? Pierdol się!
- A ty kto?! - spojrzał na mnie z pogardą
- Jej chłopak! Tknąłeś moją dziewczynę. - stanąłem przed nim a moje dłonie zacisnęły się w pięści.
- On mi oferował kasę za seks! - krzyknęła przez łzy 
- Pojebało cię?!!! Człowieku, ona ma 15 LAT! - zasadziłem mu z pięści w nos, a ten upadł na podłogę - Takim ludziom jak ty powinni kutasy po urodzeniu już odcinać! 
- Ty gówniarzu - wstał i uderzył mnie w brzuch
Złapałem go za skórę na karku i z całej siły wbiłem mu w nią paznokcie. Drugą ręką przycisnąłem mu głowę do podłogi. Niemalże słyszałem, jak jego nos się kruszy.
- Masz szczęście, że jej nic nie zrobiłeś. Wtedy bym cię zakurwił. Rozumiesz?! Psiarnia zamiast worka na zwłoki zmiotkę by przyniosła! Wypierdalaj i nie wracaj! 
- Ja się tylko zastanawiam, ile z tą dziwką jeszcze wytrzymasz. 
Na pożegnanie jeszcze raz oberwał z pięści w twarz. Kiedy wybiegł z pokoju pobiegłem do Roxen.
- Nic ci nie zrobił? Boli cię coś?! 
- Nadgarstek... Boże, Tom.. Dziękuję ci - kiedy do mnie przyległa o mało nie upadłem.
Nie wybaczyłbym sobie, gdyby on ją.. Nawet o tym nie myśl!!
- Żadnych imprez do 18, obiecaj - objąłem ją 
- Obiecuję - odparła cicho, nadal szlochając.
Wróciliśmy do domu i nie powiedzieliśmy o tym zdarzeniu nikomu, oprócz Billowi.
- Ja to bym mu jaja urwał zamiast łamać mu nos. Następnym razem przynajmniej nie byłby groźny. 
- Wiesz, masz rację. Ale nie chciałem się za to brać, bo jeszcze bym się porzygał i nie potrzebnie. 
Bill roześmiał się na cały dom.. Roxen wróciła spod prysznica i od razu się położyła..
To było dla mnie zbyt trudne.. Mogłam zostać zgwałcona, gdyby nie Tom. Wiele
mu zawdzięczam, na prawdę. Kiedy Bill wrócił do siebie, a Tom zgasił światło i położył się koło mnie dopiero mogłam się odezwać.
- Kocham cię, najbardziej na świecie, i już nigdy nie przestanę. - szepnęłam wtulając się w niego.
- A ja kocham cię jeszcze bardziej i nie pozwolę się skrzywdzić..
- Bo ja jednak ten pierwszy raz chciałabym z tobą..
- Ja ten pierwszy raz mam za sobą, czego cholernie żałuję.. Chciałbym ci coś powiedzieć..
- No? 
- Bo.. Ja już raz wpadłem... - mówiąc to mocniej mnie objął - Widzisz, byłem w niej serio zakochany. Patricia... Nawet ona nie była taka jak ty, ale jednak była. No i wpadliśmy. A ona po miesiącu się zmyła. Byłem załamany. Na szczęście nie chodziła do nas do szkoły i nikt się nie dowiedział. Wiem, gdzie teraz mieszka, jest rzekomo "szczęśliwa" ze swoim nowym fagasem. Ja również jestem szczęśliwy, bo mam ciebie, a Leonkowi mówią, że ten jej partner jest jego tatą. Tak jest lepiej. 
- Nie chciałbyś go zobaczyć? - odezwałam się
- Gdybym chciał to musiałbym się z nią skontaktować, a nie chcę. Nie potrzebne mi to. Ona to zamknięty rozdział, niech się zajmie swoją rodziną. Ja mam ciebie, mam Billa i G2. A ty nie jesteś na mnie zła?
- Przecież powiedziałeś, że ona to zamknięty rozdział. Na co mam być zła? 
- A ty serio chciałabyś... Ze mną....? Pierwszy jest najważniejszy.. 
- Dlatego chcę go przeżyć z najważniejszym chłopakiem w moim życiu. 
Zaczęliśmy się całować, a ja położyłam się na nim. Włożyłam mu ręce pod koszulkę i zaczęłam błądzić po jego mięśniach.. On w tym czasie zsunął ze mnie swoją bluzkę. Oboje byliśmy podnieceni, ale ja chyba bardziej, w końcu to pierwszy raz. Byłam też zdenerwowana, bo Tomowi może się nie spodobać.. A wtedy mnie zostawi.. 
Zsunął dłonie na moje pośladki i ścisnął je, co spowodowało u mnie falę gorąca. Zdjęłam mu spodnie i przylgnęłam do jego torsu. On pozbył mnie najpierw stanika, później majtek.. Doszło do tego, że nie mogliśmy się opanować. Za daleko zabrnęliśmy, żeby się wycofać. Kocham go, on kocha mnie. Niczego więcej na dowody nie potrzebuję.
Na początku trochę bolało, jednak już po chwili czułam tylko rozkosz i przyjemność. Możliwe że podrapałam mu plecy, musiałam się też na czymś zaprzeć. Jego pocałunki na mojej szyi doprowadzały mnie do szaleństwa. Nie liczyło się teraz to, czy ktoś to wszystko słyszy, czy może ktoś nam zaraz wejdzie do pokoju. Było przyjemnie i nie chciałam tego kończyć. 
Rano obudziłem się w świetnym humorze. Roxen była we mnie wtulona, a przez
okno wpadały do nas zimowe promienie słońca. Czułem się niesamowicie.. Jednak po chwili to uczucie zniknęło. 
- Co ja zrobiłem - szepnąłem do siebie.
Roxen westchnęła i odwróciła do mnie głowę, spoglądając na mnie.
- Hej - przejechała mi palcem po torsie - Jak się czujesz?
- Jak idiota - przetarłem dłonią po twarzy
- Dlaczego? Nie podobało ci się? - w jej głosie usłyszałem przejęcie. 
- Nie, co ty! Było wspaniale! Tylko... Miałem się pilnować, a ty byłaś lekko podpita..
- Nie bredź. Dla mnie ta noc była najwspanialsza.. Nie żałuję tego kroku! 
- Serio? - przejechałem dłonią po jej brzuchu
- Serio. 
W sumie, dla mnie też to było najlepsze. Byleby tylko nie było konsekwencji z tego przeżycia.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Dwanaście

Bez specjalnych przemówień :*

Dwanaście.

Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Tom spał obok mnie, cicho i spokojnie oddychając.
Wyglądał uroczo. Spojrzałam na okno, które było uchylone. Najwyraźniej Bill zadbał o świeże powietrze w pokoju. Powoli podniosłam się z łóżka. Miałam na sobie tunikę z długim rękawem, która okrywała moje ciało do kolan. Na bosaka wyszłam cicho na korytarz. Postanowiłam zwiedzić ten dom i starać się nie myśleć o śmierci Marty. Cichutko zeszłam na dół po schodach, bo nawet służba jeszcze spała. A jest już siódma rano! Spojrzałam na zdjęcia wiszące w salonie nad komandorem. Byli na nich bliźniacy, mama bliźniaków trzymająca maluchy na rękach, pan Gordon naprawiający motor razem z małym, około dziesięcioletnim Tomem. Jedno zdjęcie przykuło moją uwagę. Było świeże, może z zeszłego roku. Wyglądali na nim wspaniale. Bill miał ślicznie pomalowane oczy.
I chodź teraz ich nie maluje, chętnie zobaczyłabym go w makijażu.
Bo ogólnie Bill jest przystojnym mężczyzną, w końcu to bliźniak Toma. Co z tego, że nosi biżuterię czy malował oczy. Co z tego, że nosi tipsy, obcisłe koszulki i jeansy? Jak lubi, tak nosi. 
Ja na przykład bardzo lubię nosić męskie koszulki czy bluzy Toma. Na mnie zawsze to świetnie wygląda, gdyż do tego mam czarne leginsy i czerwone converse. Tom natomiast się prawie nie zmienił, może na twarzy trochę wydoroślał.
" Bill und Tom, 28 August 2007 Jahre " pisało pod ramką. Dobrze myślałam, że z zeszłego roku. 
Jestem tylko ciekawa, kto im je zrobił. Eh, kiedyś się Toma zapytam. 
Zaskoczyła mnie pani Simone, która nagle weszła do salonu.
- Oh, dzień dobry Roxy - przywitała się ze mną - Co oglądasz? 
- Zdjęcia - uśmiechnęłam się - Byli słodkimi dzieciakami.
- Nadal są, kochana. Tylko nie rozumiem, dlaczego tak rzadko nas odwiedzają, a Tom jest dla nas nieprzyjemny. 
- Ja rozumiem, proszę pani. Mogę się założyć, że pani również. Ale nie chcę psuć sobie opinii, czy czegoś w tym stylu. Wiem tylko, że bliźniacy to najlepsze, co mogło mnie w życiu spotkać. 
- Nastoletnie miłość, piękne uczucie. Sama tego doświadczyłam. Mogę ci coś poradzić? Nie zachodź w ciążę w wieku 19 lat lub prędzej, będziesz tego żałować - ułożyła mi dłoń na ramieniu - Nie, że Bill i Tom to coś złego, po prostu zbyt się pospieszyłam i poświęciłam im całe życie. Nie wiem, co ci na mnie nagadali. Każdy ma swoje zdanie o mnie, fakt, nie interesuję się nimi jakoś przesadnie, ale są dorośli i umieją o siebie zadbać. Dostają pieniądze co miesiąc, niczego im nie brakuje. 
- Zazdroszczę im, że nie muszą pracować. Ja pewnie będę musiała w ich wieku już pracować. 
- A ile ty masz, jeśli mogę wiedzieć, lat? 
- 15 - odparłam krótko - Ale Tom jest wspaniałym chłopakiem. Wszyscy mi go zazdroszczą! Jest czuły, troskliwy, opiekuńczy, zawsze zazdrosny, zabawny, bo zawsze poprawia mi humor. Raz kiedy pisał ze mną wiadomości na lekcji i pani Flag, nauczycielka, zabrała mu telefon, nie bał się jej sprzeciwić. Miał tyle argumentów, że w końcu ta usiadła zrezygnowana na krześle i tylko pouczała klasę, że nie używa się telefonów komórkowych na lekcjach. 
- Cieszę się, że w końcu wydoroślał i ma swoje cele. No, a teraz muszę uciekać do pracy. Życzę ci miłego dnia, wrócę na kolację. Do wieczora!
- Do wieczora! - zaśmiałam się.
Zdziwiłem się, że Roxen nie ma obok mnie. Może nawet się przestraszyłem. Ubrałem spodnie
i wybiegłem z pokoju, schodząc na dół. Zastałem dziewczynę siedzącą przy stole, przeglądającą gazetę.
- Cześć kicia - uśmiechnąłem się blado - Co słychać?
- Hej. A nic, patrzyłam na wasze zdjęcia.
- O Gott, one jeszcze tu wiszą?! - jęknąłem 
- To jest śliczne - wskazała palcem na moje i Billa zdjęcie - Gdzie robione? 
- Tu, w domu - odparłem - W jadalni, kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego w zeszłym roku..
- Bill słodko wyglądał z tym makijażem - uśmiechnęła się od ucha-do ucha.
- No wiem, ale nie zdajesz sobie sprawy, jakie ciężkie miał życie w tutejszej szkole. Przecież my mieliśmy ledwo po 14 lat jak zaczął malować oczy, farbować włosy i nosić przerobione ubrania. W 2005 roku jeszcze jakoś to wyglądało. Później było gorzej - zaśmiałem się
- Hejtujesz brata, nie ładnie - również się zaśmiała
- Byle co jesz i byle co gadasz. - wytknąłem do niej język - Skoro mowa o jedzeniu, na co masz ochotę? Może ciepłe kakao i kanapki?
- Mnie pasuje - puściła mi oczko.
Zawołałem Casidy i nakazałem jej, żeby przygotowała nam śniadanie. Bez żadnego "ale" zabrała się do roboty. Po pięciu minutach dołączył do nas Bill, a na końcu Amber.
- Dzień dobry - uśmiechnął się Czarny - Jak wam minęła noc?
- Spało się dobrze, dzięki tej aspirynie którą mi podałeś - odparła Roxen - Jesteście niezawodni.
- Dziękuję, miło to słyszeć.
- Amber, a tobie jak minęła noc? - zwróciła się do naszej siostry
- Nie podlizuj się. I tak nie będziemy przyjaciółkami. - wytknęła na nią język.
- Wyjdź - Bill wyciągnął rękę w stronę jej pokoju - Wyjdź stąd.
- A ty co tak się mądrzysz? Przypominam, że wasz dom jest w Hamburgu. A ten dom należy do mnie. Wedle wszystkich to możecie już jechać i więcej nie wracać.
- A ja ci przypominam, że w każdej chwili możemy sprzedać nasz dom i wrócić tutaj. Ani mama, ani Gordon nie będą mieli nic przeciwko. - warknąłem
- Wiesz, raczej nie chcieliby mieć tu darmozjadów.
- Jednego już mają, a z resztą prawie by nas w domu nie widzieli więc nie wiem, o czym ty mówisz.
- A później w szkole będą mnie pytać dlaczego mam na chacie kryminalistów. Co im odpowiem?
- Dosyć! - Bill wstał od stołu - Dzwonię do Gordona. Ma się wyrwać z pracy. Chyba nie będzie mu do śmiechu, jeśli usłyszy, że jego ukochana córunia nie słucha się starszych, pyskuje i nastawia ich przeciwko wszystkiemu? Chcesz mieć na chleb? Chcesz mieszkać tutaj, a nie pod mostem? To zamknij jadaczkę, bo jeśli Gordon urwie się na chwilkę, a ta chwilka zamieni się na poważną rozmowę, to może stracić pracę. Mama się załamie, również straci pracę. I wtedy gdzie przyjdziecie mieszkać? No do nas! Masz coś jeszcze do powiedzenia?
Amber patrzyła na Billa jak na uciekiniera z psychiatryka. Spuściła głowę i zabrała się za jedzenie swoich płatków. Bill usiadł z dumnie uniesioną głową i wepchnął kawałek parówki z sosem czosnkowym do buzi.
Śmiać mi się chciało z miny tej smarkuli. Była bezbłędna! Bill wygadał jej nieprawdę, bo przecież Gordon i mama mają własne firmy. Ale to jest jedenastoletnia blondynka, co się dziwić.

Po południu siedziałam z Tomem w jego pokoju. Mieliśmy chwilę spokoju, pan Gordon
i pani Simone jeszcze nie wrócili, Bill i Amber wybrali się na spacer z psami (dwa Dogi Niemieckie, samce, czarny i biało-czarny, Ying i Yang) a Casidy miała dwie godziny przerwy i postanowiła odwiedzić swoich rodziców. A co robiliśmy? No cóż, pospolicie się mizialiśmy. To było takie przyjemne, kiedy leżałam głową na klatce piersiowej Toma i wsłuchiwałam się z bicie jego serca, a on opuszkami palców delikatnie dotykał kręgi mojego kręgosłupa. Wystawały lekko, można było je policzyć, gdyż jestem osobą szczupłą i pod garbioną. Było cicho, okno było uchylone, cały czas w pokoju czuć było zimne powietrze, mieszające się z ciepłem kaloryferów. 
- Mam postanowienie na nowy rok - zaczął rozmowę Tom
- Przecież do Sylwestra został jeszcze miesiąc. - spojrzałam na niego
- Ja już mam postanowienie na Nowy Rok - zaśmiał się
- No to mów - uśmiechnęłam się
- Dredy mam już od czterech lat, więc mógłbym się przerzucić na coś innego. Ale to dopiero we wakacje..
- A na co byś chciał się przerzucić? Przecież w dredach jest ci ładnie, nawet bardzo ładnie - mówiąc to zaczęłam bawić się kilkoma z nich.
- Myślałem nad czarnymi warkoczykami. Skoro Billowi jest ładnie w czarnych włosach, to mi też będzie, co nie?
- Zważ na to, że masz ciut ciemniejszą karnację od Billa..
- Cicho bądź. Ładnemu we wszystkim ładnie. - ucałował mnie w czoło i wziął głęboki oddech.
- Myślałeś już może, co będzie dalej? Jak skończysz szkołę? Bo ja jestem dopiero w drugiej klasie, jeszcze trzecia i liceum, kolejne trzy lata.. Będziesz tyle czekał? 
- Na co?
- No.. Żeby móc leżeć ze mną całymi dniami?
- Możemy ci załatwić nauczanie domowe, podstawowe przedmioty, czyli matematyka, chemia, fizyka i niemiecki. Może jakiś dodatkowy język, polski czy angielski. To już zależy od ciebie. 
- Nauczanie indywidualne dużo kosztuje..
- Jesteś ślepa, głucha czy jaka? Kasy mam w ch*j dużo, więc nie rozumiem, o co ci chodzi.
Usłyszałam trzask drzwi, ktoś wrócił do domu. Oboje podnieśliśmy się i poczekaliśmy. Potem zeszliśmy na dół.
- Witam, gołąbeczki - zaśmiał się pan Gordon - Gdzie reszta rodzinki?
- Bill wybył z Amer i psami, mama w pracy, Casidy u rodziców.                                        
- Aha, czyli za obiadem sobie poczekamy..
- Niekoniecznie, Bill robi prawilne dewolaje. - odezwał się Tom
No i na jego słowa Bill i Amber weszli do domu.
- Hej Gordon - przywitał się Bill
- Tatoooo! - Amber podbiegła do niego i go przytuliła, jak małe dziecko
- I tak nam weekend leci, co nie? - zagadałam
- Wszystko tak szybko leci, bo my zamiast iść grać w piłkę pod szkołę ciągle gdzieś jeździmy. - naburmuszył się Tom - Do lutego nie wyjeżdżam z Hamburga.
- Kolejne postanowienie? - uniosłam brew
- Owszem. - wytknął na mnie język.
Pani Simone wróciła po jakiejś godzinie. Bill smażył dewolaje, Amber uczyła się w pokoju, ja z Tomem oglądaliśmy "Top Model", mama bliźniaków zaszyła się w swoim biurze a pan Gordon poszedł sprzątać auto do garażu. Stwierdził, że za rzadko wykonuje normalne, ludzkie czynności domowe. Dom jest ogromny, niektóre pomieszczenia są zamknięte i nikt nie chce mi powiedzieć, co w nich jest. Bill tłumaczy się, że nie wie, Tom że to są bibeloty Gordona, Simone nie pytałam a Amber w ogóle.
- Tom? Może wyskoczymy na jakąś imprezkę dzisiaj? - zaproponowałam
- Nie wiem, czy to dobry pomysł. Przeszmuglować ochronę że masz 16 lat jest łatwo, ale dopilnować zboczeńców po dziesiątej już będzie problemem.
- No Jezu, dam sobie radę - objęłam go - Chodź, rozerwiemy się.
- Jak chcesz, ale piwa ci nie kupię.
- Nie chcę - zaśmiałam się.
Amber jest prawie mojego wzrostu, więc udało mi się wybłagać od niej śliczną sukienkę. Zdziwiło mnie, że jedenastolatka posiada tego typu kreację, ale cóż, bogacze. Może uda mi się namówić Toma żeby mi jakąś super śliczną na Wigilię kupił. Byłabym mu mega wdzięczna, bo jego stać, a na przykład mama nie kupi mi sukienki za 230 euro, bo za droga. Dla Kaulitza to pikuś.
Do tego ubrałam czarne koturny, które pożyczyła mi Casidy. Na szczęście mamy taki sam rozmiar nogi. A za rajstopy dziękowałam Billowi, który w miarę szybko poszedł specjalnie po nie do sklepu. Lekki makijaż też mi zrobił, dzięki czemu wyglądałam śliczne. Mnie się - bynajmniej - podobało.                               

poniedziałek, 23 listopada 2015

Jedenaście

Spodziewajcie się, że następny rozdział nie pojawi się prędko, iż... Mam dwie jedynki na pierwszy trymestr, niedługo zebranie, telefon i laptopa mi pewnie zabiorą :( 
Muszę wziąć się za naukę. Tymczasem, zapraszam c:

Jedenaście. 

                Siedziałem obok Billa i przełączałem radio. Dlaczego u mnie łapie stacja z rapem a u
niego nie? W sumie to ten samochód dawno mechanika nie widział. Kilka razy przełączałem mu tu jakieś kable czy grzebałem przy silniku, bo trochę się znam, ale mechanikiem nie jestem. 
Do Berlina zostało nam około dwudziestu kilometrów. Nie zatrzymywaliśmy się ani razu, Bill zadbał o benzynę. Roxen w sumie przespała pół drogi, teraz wymienia wiadomości z Gabi. Jestem ciekawy, ile ona ma za telefon.. Masakra, co chwilę słyszę "bzzzzz". Ja zmianę telefonu odpuszczę sobie na przyszły rok, z oszczędności zostało mi tylko 7 tysięcy, kasa na czarną godzinę. Myślałem, żeby iść do pracy, po szkole.. Mama nas wiecznie utrzymywać nie będzie, bo wiecznie żyć też jej nie dadzą.. Kocham ją całym sercem i wolałbym żeby dożyła 150 roku życia, bo wtedy umarłbym prędzej. Nie okłamujmy się, kto w naszych czasach dożyje powiedzmy... 70 roku życia? Pewnie nikt. Świat powoli schodzi na psy. Mamy 2008 rok, internet poszedł do przodu, elektronika również, laptopy są lepsze niż te sprzed trzech lat.. Rozwinęło się te pie*dolone gejostwo. Nie, żebym miał coś przeciwko homoseksualistom, bo nie mam. Ale niech zostawią dla siebie to, że są innej orientacji, bo ja nie mam zamiaru oglądać dwóch kolesi całujących się na ulicy. Laski jeszcze zniosę, ale nie chłopaków.. Wracając do tematu pracy.. Może praca jako ochrona w Galerii Handlowej, to byłoby coś. Móc komuś wpie*dolić i jeszcze dadzą ci za to forsę. Bajeczka... 
- Tom? Wiedziałeś że Filip spotyka się z Gabi?? - wyrwała mnie z kontekstu, swoim oburzonym tonem głosu
- Nie, a ty? - odwróciłem się do niej
- Napisała mi że są razem od dwóch tygodni, ale woleli na razie nikomu nie mówić żeby sprawdzić, czy ten związek wypali.. 
- Filip ma wpieprz. - stwierdziłem.
- Dlaczego? - odezwał się Bill
- Jak tak to liże nam dupę i w ogóle, ale o tym że kręci z najlepszą przyjaciółką mojej dziewczyny już nie powie. 
- Daj sobie spokój. Ja tu mam większy problem. - odparła - Co jeśli wasza mama mnie nie polubi?
- Weeź, nasza mama? Ciebie? Ho ho ho, nie znasz jej. Jeśli zapyta cię o to, co lubisz robić, powiedz, że chodzić do sklepów z biżuterią. Wtedy będziesz jej ukochaną córunią. - prychnął Bill
- Stary, nie zapomnij o tej małej suce. - dodałem - Amber..
- No tak, jeszcze ona. 
- O kim mówicie? - przerwała nam Roxen - Kto to Amber?
- Nasza młodsza, przyrodnia siostra. - burknął Czarny - Wredna jędza..
- Dlaczego?
- Ehh, kiedy mama zaszła w ciążę ze swoim partnerem Gordonem wszystko się zmieniło. Zabroniła ojcu się do nas zbliżać, nam się z nim kontaktować, razem z Gordonem nas biła i w ogóle.. A kiedy ta młoda coś zrobiła to była tylko pouczana, żadnego ciosu. Teraz jest ku*wa taką szmatą, że masakra.. 
Nie lubimy naszej przyrodniej siostry. Ona po prostu nie pasuje do tego świata, i chodź to jest grzech, to życzę jej, żeby zdechła. Roz*ebała nam rodzinę, tyle.
- Ile ja bym dała za młodszą siostrę.. - westchnęła Roxen.
- Oddamy ci Amber - powiedzieliśmy chórem z Billem.
- Albo chociaż mieć bliźniaczkę! Nosić takie same ubrania, słuchać tej samej muzyki, mówić równocześnie.. Tak jak wy! To naprawdę słodkie.
- Wydaje ci się. Ale faktem jest, że Billa nie oddałbym za żadne skarby!
- Tyle to ja wiem, Tommy..
Kiedy Bill zaparkował pod domem "rodziców" westchnąłem z pogardą. Przed oczami miałem czarne obrazy które wskazywały, że ta wizyta nie będzie przyjemna. W sumie, zawsze tak mam, a nie zawsze to się spełnia.
Byłam bardzo przejęta spotkaniem z mamą i ojczymem Kaulitzów. Co jeśli nie przyjmą
mnie z otwartymi ramionami? A ta Amber? Przecież w filmach wiele razy zdarzało się, że siostra chłopaka dziewczyny chciała za wszelką cenę zniszczyć ich związek. Módlmy się, żeby tak nie było!
Wysiadłam z samochodu i spojrzałam na niemałą posiadłość. Wielki ogród przykryty białym puchem, otoczony przyciętym w kostkę żywopłotem, dom o dwóch piętrach. Ciemno-szary z czarnym dachem. Na podjeździe małe, skrzące się kamyki.. Piękna posiadłość. 
- Roxen - podszedł do mnie Tom - Nie przejmuj się moją mamą, jeśli cię skrytykuje. Ona już taka jest, nikt jej za to nie lubi. No, bynajmniej my i sąsiedzi. 
- Okej, kumam. - odparłam cicho.
Ruszyliśmy przed siebie, prosto przed drzwi. Tom pchnął je przed siebie i wycierając buty o dywanik, wszedł do środka. Zrobiłam to, co on.
- Jesteśmy! - krzyknął Dredziarz - Mamo!? Gordon! 
- O nie, znowu wy... - zza ściany wyłoniła się blondynka, około 1.60 wzrostu, szczupła. Jej twarz była pokryta piegami a oczy błękitne jak woda na wyspach karaibskich.
- Lepiej się zamknij. Tylko powiedz, gdzie jest mama. - skarcił ją Bill
- Wraz z tatą pojechała LIMUZYNĄ - wypowiadając te słowa spojrzała na mnie - Na romantyczną kolację w pięciogwiazdkowej restauracji. 
Czy ona myśli, że ja klepię biedę? No przepraszam, to że ubieram się luźno wcale nie znaczy, że u mnie się nie przelewa. 
- Dobra, idź stąd. - pomachał jej Tom
- Nie będziesz mi rozkazywał w moim domu - skrzyżowała ręce na piersi i tupnęła nogą.
- Przepraszam, ile masz lat? - spytałam z uśmiechem
- W lipcu skończyłam jedenaście, a co? 
- Bo twoje zachowanie pozostawia wiele do życzenia. 
Dziewczynka odwróciła się na pięcie i wróciła do swojego pokoju. 
- Irytujący smarkacz. - splunął do kwiata Tom - Casidy! Chodź tu!
- Casidy to tutejsza służąca, której kiedyś podobał się Tom. Raz się z nią przespał, a że jest rok starsza od nas i nie chciała żeby oskarżono ją o gwałt, postanowiła pracować tutaj aż do emerytury.  
Świetnie, pokręcony dom..
- Oh, Tom! - sapnęła dziewczyna o długich, ciemnych włosach splecionych w warkocz na bok i zielonych jak leśna trawa oczach.
- Nie pozwalaj sobie, dla ciebie PAN Tom. - mówiąc to szczególny nacisk nadał na słowo "pan".
- Paniczu Tomie, w czym mogę pomóc?
- Moje i Roxen walizki weź do mojego pokoju, a Billa do jego. - wyminął ją nieznacznie, kierując się do kuchni.
- Dlaczego ją tak traktujesz? - pobiegłam za nim
- Traktuję ją tak, jak na to zasłużyła. To zwykła dziwka, w tym mieście podobał jej już się chyba każdy. Spała ze mną raz, jak miałem siedemnaście lat. Jest rok starsza ode mnie, więc starzy chcieli ją oskarżyć o gwałt. Nie chciała problemów to obiecała, że zostanie tu do emerytury. Kumasz?
- Jasne..
- Jesteśmy! - usłyszeliśmy łagodny głos, jak mniemam, pani Simone.
- Powodzenia ci życzę.. - Tom cmoknął mnie w policzek i wrócił do hallu.
Uśmiechnąłem się sztucznie i przywitałem się najpierw z Gordonem, potem z mamą.
- Mieliście przyjechać dwa tygodnie temu, jak dobrze pamiętam... - warknęła mama
- Ale mieliśmy małe kłopoty zdrowotne, na szczęście minęło. Ah, mamo, Gordon, chciałem wam przedstawić..
- Nową dzi*kę Toma - wtrąciła Amber - Stoi w kuchni.
- Amber, stul mordę! - krzyknąłem zaciskając dłonie w pięści.
- Tom, jak ty się wyrażasz?! - skarciła mnie mama
- Co?! Ja?! A ona nie za mądra jak na swój wiek?! 
- Lepiej pokaż nam swoją dziewczynę.. - uśmiechnął się Gordon.
- Roxen! - odwróciłem się w stronę kuchni
Po chwili dziewczyna do mnie podeszła. Mama patrzyła na nią z lekkim obrzydzeniem, Bill z fascynacją, Gordon z obojętnością a Amber z zaciętością. 
- Masz na imię Roxen? Piękne imię - mama przytuliła nastolatkę, co mnie niezmiernie zdziwiło.
- Miło mi panią poznać.. 
- Od ilu pi*gasz się z Tomem? - spytała złośliwie smarkula 
- Amber! - warknął Gordon - Marsz do pokoju. Odłączam ci internet.
- Ale tato! Nie widzisz, że to zwykła ku*wa? Przecież sami mówiliście, że dziewczyny Toma chcą się tylko.. 
- Dosyć! Albo zamkniesz mordę, albo wyprowadzę ci te twoje krzywe jedynki na spacer. Wypie*dalaj! - wydarłem się.
Wszyscy patrzyli na mnie jak na wariata, Amber uciekła do siebie trzaskając drzwiami, a mama mnie skarciła.
- Tom, to jeszcze dziecko. Takie ostre słowa nie są odpowiednie..
- A w stosunku do nas bicie było odpowiednie? - uniosłem jedną brew.
Mama z zakłopotaniem spojrzała na Roxen.
- Nie martw się, ona wszystko wie. Chciałbym pogadać z tobą oko w oko.
Mama zdjęła buty i wraz ze mną udała się do swojego mini "biura". 
- O czym chciałeś porozmawiać? 
- Chciałem zrozumieć. 
- Mów.
- Chciałem zrozumieć, dlaczego nie traktujecie Amber tak, jak nas. Dlaczego my byliśmy bici a ona nie? Dlaczego odwróciłaś się od nas? Dlaczego zabroniłaś nam kontaktu z ojcem? Dlaczego faworyzujesz Billa i Amber, a mnie odtrącasz? Mamo dlaczego nie rozumiesz, że gdyby nie Roxen to dawno wąchałbym kwiatki od spodu? Od miesiąca nie czuję nic innego, niż chęć chronienia jej przed światem. Dzięki niej poprawiłem się z ocenami, dzięki niej skończę gimnazjum. Nienawidzę tej szmaty Amber, bo jest lepiej traktowana, niż my. Kocham cię i nienawidzę jednocześnie. Blizny i siniaki mam po dziś dzień, na w-f przebieram się w łazience, żeby nikt nie pytał, co się stało. Buduję osobowość kozaka, bo nie chcę żeby powtarzały się sprawy sprzed dwóch czy trzech lat.. Co z tego, że jestem starszy? Dzieciaki w tym je*anym gimnazjum nie mają honoru! U nich uczciwa walka jest trzech, czterech na jednego. Jeden na jeden to już u nich cykor, bo jestem starszy. Staram się nie pakować w kłopoty, ale to nie jest łatwe. Ty się nami nie interesujesz. Nie odwiedzasz nas, nie dzwonisz. To my musimy się odezwać, żeby o sobie przypomnieć. Sprawa sądowa to już przeszłość, nikt o tym nie pamięta, oprócz nas. Wstydzisz się mnie? Billa? O co chodzi?
Odpowiedziała mi głucha cisza. Mama patrzyła na mnie jak na debila. Chyba nie rozumiała, o czym do niej mówię.
- Nie ważne. - dodałem i wyszedłem z gabinetu, kierując się do swojego pokoju. 
Wbiegłem po schodach i wpadłem do pomieszczenia. Na łóżku leżała Roxen i oglądała plakaty wiszące na ścianach, szafach, drzwiach i biurku. 
- Masz bardzo uporządkowany pokój, tylko zalatuje tu kurzem. I ogólnie, jak rzuciłam się na łóżko, to ta obumarła tkanka tak jakby, wybuchła i cały pokój śmierdzi. 
- Wystarczy otworzyć okno, palancie - zaśmiałem się.
- Cicho bądź, palancie. - podeszła do mnie i mocno pocałowała. - O czym gadałeś z mamą? 
- Ehh, nie ważne. I tak mówiłem tylko ja, więc.. I w ogóle to przepraszam cię za Amber, ale mówiliśmy, że jest małą szmatą jakich wiele...
- Jej słowa w ogóle mnie nie dotknęły. Spokojnie - uśmiechnęła się i wtuliła się w moją klatkę piersiową.
- Około ósmej poproszę Casidy żeby zmieniła nam pościel, dobrze?
- Dobrze - zaśmiała się
Do kolacji siedzieliśmy w pokoju. Mój i Billa pokój są połączone, a w ścianie drzwi. Nie musimy więc wychodzić na korytarz, żeby przejść do siebie. Czarny siedział z nami cały czas grając na konsoli i od czasu do czasu rzucając nam jakieś żarty. 
Podczas kolacji do Roxen ktoś zadzwonił. 
- Przepraszam, to pewnie mama.. - oddaliła się o dwa metry od stołu i odebrała. - Słucham?..... Że co?! Ale.. Jak to?! To nie prawda! Nie... 
Upuściła telefon.
- Roxen? Co jest? - nie usłyszałem odpowiedzi.
Odsunąłem krzesło i chciałem do niej podejść. Wstałem, już byłem blisko kiedy zobaczyłem, że kolana się pod nią uginają. Podbiegłem i szybko ją złapałem. 
- Roxen co się stało?! - powtórzyłem pytanie
- Marta została postrzelona, zmarła w szpitalu...
Mocno ją przytuliłem. Zacząłem nią kołysać jak małym dzieckiem. 
- Zadzwonić po pogotowie? - zaproponowała mama
- Nie, spokojnie. Poproś Casidy, niech zmieni nam pościel w pokoju.. Powinniśmy odpocząć.. 
Dopóki służąca nie powiadomiła nas, że moja prośba została wykonana, siedzieliśmy na podłodze. Roxen płakała, nie odzywała się. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju, kładąc się obok niej na łóżku.
- Kto dzwonił? - spytałem delikatnie i cicho..
- Gabi.. Podobno jakiś chłopak z naszej klasy się schlał i przyniósł broń ojca do szkoły.. Na boisku, kiedy Marta zderzyła się z nim i trochę się poszarpali, on wyciągnął spluwę... Miał ponad pół promila w krwi.. 
- Cholera... 
Bill przyniósł do pokoju aspirynę, gdyż dziewczyna skarżyła się na silny ból głowy.
- Jeśli chcesz, pojedziemy na pogrzeb..
- Nie. Nie chcę patrzeć na swoją najlepszą przyjaciółkę leżącą w trumnie, a potem zakopywaną wśród innych zmarłych. 
- Jak sobie życzysz, księżniczko.. - ucałowałem ją i zgasiłem światło. 
To było bardzo przykre, nie tylko dla Roxen. Nie fajnie jest usłyszeć, że kumpelę postrzelono, na wskutek czego zmarła. Cholerny, pijany gówniarz! Ino go dorwę.. Ino go dorwę..

poniedziałek, 2 listopada 2015

1. Because the child is a ray of sunshine amid the dark clouds..



Tokio Hotel cieszyło się wielką sławą już od początku. Odkąd do sieci wypłynął ich klip „Durch Den Monsun” było o nich głośno. W zaledwie trzy dni teledysk miał już 100 000 wyświetleń, co dla grupy nastolatków było przełomem w życiu. Po wydaniu swojej pierwszej płyty ruszyli w trasę, podczas której wokalista przeszedł mutację głosową. W 2007 roku wyszedł ich kolejny krążek i kolejna trasa. Fani ubywali, ale na ich miejsca wskakiwali następni. I choć z początku ta czwórka wydawała się zespołem na „jeden hit” tak po dwóch latach spokojnie mogli przestać być tak nazywani.

           Odkąd zespół wydał album „Humanoid” i pojechał w trasę obejmującą Europę nie udzielał się już głośno w świecie. Bliźniacy Kaulitz, czyli gitarzysta i wokalista zespołu, wzięli  udział w ,,Deutschland Sucht Den Superstar" jako jurorzy. O albumie cały czas wspominali, lecz fani bardzo się niecierpliwili.

          Tom wylegiwał się na kanapie, spokojnie oglądając mecz. Od roku nie mieszka z bratem, odkąd ten w końcu znalazł sobie dziewczynę. Rozumiał brata, dlatego kupił sobie nieduży domek na wybrzeżach Los Angeles, z widokiem na morze. Dom ten miał dwie sypialnie, dwie łazienki, kuchnię i salon. Do tego basen przy tarasie. Budynek otaczały palmy, krzewy i inna roślinność. Czego chcieć więcej? Kiedy Bill cieszył się związkiem, on produkował się nad nowym albumem. Od trzech lat nic nie wypuścili, a fani powoli zaczęli ich opuszczać. Czy tak ma wyglądać koniec zespołu wszech czasów? O nie, nie chcemy końca. Jesteśmy nieśmiertelni, a muzyka będzie naszym potomstwem.

- To było dobre! – pochwalił się Kaulitz i stuknął długopisem w kartkę, gryzmoląc na niej wcześniej wypowiedziane słowa.

Od rana nie robił nic, tylko głowił się nad nowymi piosenkami. Nie jadł, czasem upił kilka łyków wody mineralnej. Nagle jego żołądek dał się w znaki.

Nie chce mi się gotować. Chyba pójdę na jakiegoś burgera.. Powiedział w myślach.

Wziął klucze z półki, telefon włożył do kieszeni od spodni, a nos przyozdobił okularami przeciwsłonecznymi. Opuścił dom i ruszył wąskim chodniczkiem w stronę miasta.

Kiedy dotarł do Resto Bend, usadowił się przy stoliku na dworze. Było bardzo gorąco, dlatego wszędzie roiło się od ludzi wszelakiej maści.

Kaulitz wcinał właśnie burgera z pomidorem, sałatą i cebulą, kiedy na krzesło przed nim wskoczyła dziewczynka. Była zdyszana, i (chyba) przestraszona.

Tom popatrzył się na nią ze zdziwieniem. Rozejrzał się w poszukiwaniu kogoś, może matki lub ojca, którzy i idą właśnie w jej kierunku, by ją zabrać, ale nikogo takiego nie zobaczył.

- Pomożesz mi? – spytała cicho, patrząc mu w oczy

- Szukasz mamy? – odłożył burgera i zatarł dłonie

- Nie – pokiwała głową – Oni mnie gonią

Tom wstał i podszedł w jej stronę. Nachylił się i spojrzał w jej czekoladowe oczy.

- Kto cię goni, słonko?

Nagle usłyszał okrzyk i gdy odwrócił głowę w bok, zobaczył trzech mężczyzn idących w jego stronę. Ten na czele już miał złapać dziewczynkę za ramię, kiedy Kaulitz zasłonił ją swoim ciałem.

- Odsuń się, to moja córka. – warknął nieznajomy.

- Czyżby? – uniósł jedną brew – Słonko, to twój tata? – zwrócił się do dziewczynki, lekko się odsuwając. Zaprzeczyła.

- Ależ kochanie, co ty wygadujesz. To ja, twój tata, pamiętasz? Biegając po placu upadłaś i uderzyłaś o kant zjeżdżalni..

- Dobra, dobra, facet. Jak mówi, że nie jest twoją córką, to się odwróć, i idź.

- Nie wiesz, z kim zadzierasz. – ich twarze dzieliło zaledwie pół centymetra.

- Daruj sobie, bo zadzwonię po Smerfy i cię zgarną. Chcesz tego?

Mężczyzna popatrzył na dziewczynkę, a potem splunął obok niej i odszedł, razem z tymi dwoma osiłkami. Tom odwrócił się do niej i przy niej przyklęknął.

- Chodź ze mną.

Wstając złapała go za rękę. Tom rzucił na nią tylko krótkie spojrzenie, po czym ruszył w stronę domu.

Kiedy od kluczył drzwi i odłożył klucze, wpuścił ją do środka. Mała wbiegła do salonu i rzuciła się na kanapę.

- To twój dom? – spytała radośnie – Ale wielki!

- To? Wielkie? Gdzie ty mieszkasz, w jakimś kantorku?

- Właściwie, to ja nie mam domu.

- Jak masz na imię? – podszedł do niej ze szklanką wody.

- Katherine, ale wszyscy mówią mi Kath.

- Kim byli ci ludzie?

- Znali mojego tatę, i... – zaniemówiła i spojrzała na podłogę – Zabrali moją mamę.

- Dokąd?

- Ivan mówił, że źli ludzie zabrali ją do nieba.

Dziewczynka była Azjatką, miała skośne, brązowe oczy i mały nosek. Była naprawdę urocza.

- Ivan?- uniosłem brew

- Ten pan, z którym się kłóciłeś. Często, kiedy czyta mi bajki, ktoś do niego dzwoni a on mówi w dziwnym języku. Ani to angielski, ani chiński..

- Może rosyjski.. – powiedział bardziej do siebie.

- Umiesz mówić w jego języku?

- Nie znam zbytnio rosyjskiego, nigdy się go nie uczyłem. A dlaczego cię gonili?

- Ivan powiedział, że jak dorosnę to zostanę jego żoną, bo jestem śliczna.

Chrystusie Jezusie, czy on jej coś zrobił?! Skomentował w myślach.

- Zrobił ci coś?

- Kilka razy mnie uderzył – dziewczynka wyciągnęła dolną wargę

- A... Dotykał cię gdzieś?

- Co noc, kiedy przychodzi od kolegów pijany.. Ale ty mi tego nie będziesz robił, prawda?

Kaulitz zaprzeczył stanowczym ruchem głowy.

To trzeba zgłosić na policję. Chociaż nie, bo to mogą być jacyś gangsterzy, a Ruscy gangsterzy są bezlitośni..No ale co ja zrobię z małą dziewczynką na głowie? Tu trzeba myśleć nad albumem, piosenkami, trasą, pilnować kariery, domu i w ogóle.. A co ja powiem Billowi? Cześć Bill, zostałem ojcem, mam...

- Ile ty masz lat?

- Siedem- odparła, bawiąc się z Chappperem

- Dasz mi chwilę? Zadzwonię do brata..

- Masz brata? – ożywiła się

- Bliźniaka.

- Wygląda jak ty?

- No, tylko że ona ma krótkie, blond włosy, od cholery kolczyków i kilka tatuaży.

- Czekaj, Ivan kiedyś pozwolił obejrzeć mi program o śpiewaniu, kiedy byłam z nim w Moskwie. Było tam dwóch panów o tym samym nazwisku. Kuliz, Kutzt...

- Kaulitz?

- Właśnie – pstryknęła palcami 

Zaśmiał się cicho. Podszedł do dziewczynki i na szklanym stoliku postawił jej talerz wypełniony frytkami z ketchupem.

- Smacznego, ja idę ci przygotować pokój i pogadać z bratem.

Poszedł do pokoju i wyciągnął na łóżko świeżą pościel. Okno zasłonił firanami. Z kieszeni wyjął telefon i wybrał numer do Billa.

- Cześć Tom! – usłyszał głos brata – Co słychać?

- Mam dziecko w domu, to słychać – odparł, siadając na łóżku.

- Tom, i ja nic nie wiem?

- Pieprz się – syknął – Dziewczynka ma siedem lat i jest Azjatką. Dzisiaj poprosiła mnie o pomoc, bo jakiś Rusek ją gonił. Mało tego, on ją, kuźwa, molestuje!

- I co masz zamiar z nią zrobić?

- Ty masz Agnes, G2 są jak na razie w Niemczech, a ja nie mam nikogo.. W sumie mogłaby u mnie zostać. I tak nie ma rodziców, a nie oddam jej z powrotem do tego zboczeńca.

- Tom, musimy zająć się płytą. – stwierdził poważnie.

- A ty myślisz, że co ja robię? Codziennie ślęczę nad kartkami z jakimiś tekstami, żeby coś w końcu napisać. A ty? Ile już zrobiłeś w tym kierunku?

- Napisałem piosenkę. – odparł.

- Doprawdy? Jaki ma tytuł?

- ,,Stormy Weather". Myślałem też, że skoro mamy rok 2013, to moglibyśmy pójść już bardziej w stronę elektronicznej muzyki, co nie?

- To nie taki zły pomysł. Dobra, ja muszę kończyć. Narka.

- Narka.

Telefon wcisnąłem z powrotem do kieszeni i opuściłem pokój. Z podziwem spojrzałem na dziewczynkę, umazaną od ketchupu.

- Zjadłam wszystkie – popatrzyła Kaulitzowi w oczy

- Cieszę się – uśmiechnął się miło – Nie wiem, raczej wykąpiesz się w mydle, bo nie mam nic takiego o zapachu różnych kwiatków czy mandarynek..

- To i tak dobrze, bo kiedy kąpałam się u Ivana to poza wodą i ręcznikiem nie miałam nic.

- Kąpałaś się w samej wodzie?? – mężczyzna uniósł brwi

- Tak, dlatego inne dzieci nie chciały się ze mną bawić. – spóściła głowę.

- Przykro mi, dzisiaj niestety tylko mydło. Ale obiecuję ci, że jutro pójdziemy na zakupy i kupisz sobie wszystko, co będziesz chciała.

- Wszystko? Ubrania i słodkie też? – jej oczy zabłysły

- Nawet ubrania i słodkie – przytaknął – A teraz pryskaj się umyć, i spać!

- Pomożesz mi? – usłyszał wołanie, kiedy dziewczynka zobaczyła wannę – Nie wejdę do niej, jestem za mała..

- Pewnie, poczekaj.

            Miał to szczęście, że nie podniecały go dziewczynki... Bynajmniej te do 16 roku życia..

Wszedł do pomieszczenia i odkręcił kurek z ciepłą wodą. Po dwóch minutach, kiedy wanna wypełniła się do połowy, włożył rękę do wody, w celu zmierzenia temperatury. Odkręcił kurek z zimną wodą i odczekał 10 sekund, po czym zakręcił go szczelnie i spojrzał na dziewczynkę.  Ta podniosła ręce do góry, a Kaulitz delikatnie złapał ją pod pachami i przerzucił do wanny mówiąc „opa”. Wziął mydło i wrzucił je do wody.

- Możesz się pluskać, dopóki mydło się nie rozpuści. Potem się umyj i mnie zawołaj, dobra?

- Dobra!

Zaśmiał się i opuścił pomieszczenie. Drzwi zostawił lekko uchylone i wszedł do salonu, puszczając cicho piosenki z „Humanoida”. Może pomieszać niektóre cytaty z piosenek i stworzyć nowe?

Otworzyło się akurat na „Phantomrider”. Lubił tą piosenkę, może dlatego, że sam wymyślił jej melodię i połowę tekstu. I do tego doszedł niesamowity wokal Billa. Ta piosenka jest jedną z licznych, którą wykonał bardzo dobrze. I choć pod koniec trasy często się przy niej mylili, ona nadal będzie wspaniała.

- Pomożesz? – usłyszał wołanie – Jak ty się właściwie nazywasz?

 - Słonko, jak się nazywam, to już wiesz. Na imię mam Tom – zaśmiał się i spuścił wodę z wanny. Odczekał, aż spłynie i owinął dziewczynkę ręcznikiem, po czym wyciągnął ją.

Kiedy kładła się spać była zupełnie naga. Pod ubraniem nie miała bielizny, same ubrania to błahe szmaty. Tom dał jej jedną z bluzek, starych bluzek, których nie nosił już kupę lat. Mimo, że Kath wyglądała jakby miała na sobie suknię ślubną czerwonego koloru, była zadowolona.